- Przestań marudzić! Zacznij się cieszyć!
- Ale czym ja mam się cieszyć?
- Jak to czym? ŻYCIEM!
Wierzę w cuda i chciałabym, żeby taka miła pani Grażynka wyzdrowiała. Kobieta, która potrafi cieszyć się życiem. Pełna dobroci i wiary...
Dzisiaj Ciocia przyjechała i wspomniała, że "jest już źle", i że są tylko dwie szanse - albo jedna chemia albo druga.
A ja mówię, że jest jeszcze jedna szansa - cud.
Brakuje mi tchu jak myślę sobie o tym, jak czasami bardzo nie doceniam tego życia, które mam.
Jestem zdrowa.
Ktoś mnie kocha.
Ja kocham.
Mam przyjaciół.
Mam co jeść.
Własny pokój.
Rodzinę.
Rodzinę.
Kupiłam buty o których marzyłam.
Świeci słońce.
Jestem zazdrosna.
Mam o kogo być zazdrosna.
Mam dresy w których mogę biegać.
Mam szansę samorealizacji.
Czasami mam zapalenie pęcherza.
Złamię paznokieć.
Jak upiekę babkę to wyjdzie zakalec.
Mam czas i możliwości, żeby się uczyć.
Umiem czytać.
Mogę włączyć światło.
Mam tego starego laptopa, na którym teraz klepię.
Prawo jazdy.
Mogę iść na spacer.
Sąsiadom powiedzieć "dzień dobry".
Pani w sklepie życzyć "miłego dnia".
Mogę włączyć światło.
Mam tego starego laptopa, na którym teraz klepię.
Prawo jazdy.
Mogę iść na spacer.
Sąsiadom powiedzieć "dzień dobry".
Pani w sklepie życzyć "miłego dnia".
W każdej chwili mogę napić się gorącej herbaty... i nawet posłodzić ją miodem!
To naprawdę NIC NIE JEST WARTE?
To jest właśnie ŻYCIE!
Prawdziwe życie, za które dziękuję Ci dzisiaj Panie Boże.
Z całego mojego niezgrabnego serca - dziękuję.
I to mi zrobiło dzień i najbliższe dni i miesiące pewno też. To jest życie, a nie jakieś wyobrażone, powymyślane niewiadomoco. Da.
OdpowiedzUsuń